czwartek, 27 sierpnia 2009


a to już za 80 równoleżnikiem... z dala od upałów,
ale z innych kwestii - nie skanujcie nigdy kliszy w przypadkowym miejscu... k...a m.ć

9 komentarzy:

  1. jak tylko ponowie skanowanie to się gdzieś pojawią puki co patrze z przerażeniem na to co widzę na negatywie, i na to co otrzymałam na płycie - dobrze przynajmniej że ich nie popaprali i nie porysowali ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. moje kondolencje.... no to widzę, że rzeczywiście się nie poopalaliście;- dobre, bo groźne:*

    OdpowiedzUsuń
  3. wspolczuje...wyprawnie podziwiam i zazdroszcze takich podrozy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jakies spotkanie z klasycznym rzutnikiem trzeba bedzie zrobic...
    Ale poki co ogarniam się z robotą, ale koniec września moze cosik, jak juz sie wszyscy pozjezdzaja i ze zdjęciami ogarna:)

    mam bardzo mile zaprzyjaznione miejce z rzutnikiem gdzie klimatycznie i w osobistej atmosferze moglibysmy porządzić:)

    OdpowiedzUsuń
  5. tak, tak, koniec wrzesnie bedzie fajny, my niebawem jeszcze na troszke wyjezdzamy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. koniec września, dawajcie znać jak wrócicie z wojaży to zaczniemy się organizować

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziwisz się?!?!?!?

    Skanować w nieznanym miejcu za 80 równoleżnikiem? Chyba trochę przesada...

    OdpowiedzUsuń
  8. Na tej łajbie był skaner? Wow! ;-) :-P

    Lubie takie kadry!

    Myśle, że spotkanie slajdowo-alkoholowe jest absolutnie niezbedne.

    OdpowiedzUsuń