poniedziałek, 22 lutego 2010

kozi łeb !


Mongolia 2009, portra 400vc

9 komentarzy:

  1. z tego był wywar i cos na kształt zupy, raczej dobre tylko wyglada tak sobie ;)
    najfajniejsze i tak były gotowane susły ;]
    najmniej ciekawe flaki wyciagniete przy nas z barana, dla nich przysmak my na granicy pawia ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. :-)) my też mamy swoje "frykasy na granicy pawia", np taka kiszka :DDD... zaraz mnie waflo okrzyczy... heh

    OdpowiedzUsuń
  3. a z czym mógłbyś skojarzyć smak tego wywaru, zupy ?

    OdpowiedzUsuń
  4. znam Czlowieka, ktory w dziecinstwie w zamian za nieposzanowanie jedzenia, a wyrzucil kiszke do kosza na smieci, mial ekstra serwis, mianowicie musial (!) zjesc pogardzona przez siebie kaszanke (kiszke), podana prosto ze smietnika, tą, tamtą, wspomnianą..

    OdpowiedzUsuń
  5. fotostopowicz - teraz po paru miesiacach to trudne ale generalnie to cos jak bardzo tłusty rosół ze specyficznym posmakiem koziny ktory na dluzsz metę nie jest przyjemny a wyczuwasz go wszedzie, nawet w prawdziwej mongolskiej wódce destylowanej w jurtach, po jednej tegiej bani ten posmak tkwi w ustach cały dzien odbierajac ochote na cokolwiek ;]]]

    OdpowiedzUsuń